Ciuchy jako modelowe zabawki

Kocha modę. I jest zafascynowana różnymi jej obliczami. Różnorodnością… klasyką, street stylem, haute couture czy projektami na pograniczu mody, sztuki, performance’u, a nawet kiczu. Preferuje eklektyzm, zwracając uwagę na drobne, ale istotne szczegóły, które budują wizerunek każdego z nas. Łącząc klasykę, z tym co nowoczesne, poszukuje inspiracji w tym, co oczywiste. I marzy, by np. pachnieć stogiem siana i… by ktoś wreszcie stworzył taki zapach. Na co dzień lubi gotować. Ceni muzykę i teatr współczesny. Ubóstwia kolor żółty, bo znowu wrócił do łask.  Moda zawsze angażuje mnie w proces i on ma indywidualne znaczenie. Lubię modelowe stylizacje. Przestawiam Joannę Kuchtę, która tworzy swoją markę MODELOVE

fot. Magda fotografka kobiet
fot. Magda fotografka kobiet

Sama Joanna pochodzi znad morza, spod Kołobrzegu, z Grzybowa. Jednak to w Kołobrzegu spędzała swoje młodzieńcze lata. Jest najodowana. I uważa, że mentalnie żyje się tam wolniej, ponieważ jest mniejszy niż na przykład Poznań. Kołobrzeg to miasto, gdzie nawet jak jest daleko, to jest blisko. Czasami czuje się tam prowincję. Uroczą, ale jednak prowincję. W okresie wakacji, ona ożywa ludźmi – turystami, babciami i mamami z wózkiem. Ale nie ożywa takim wielkomiejskim życiem, jak robi to na przykład Sopot – opowiada.

Ciuchy

Ubrania od zawsze były płaszczyzną komunikacji z jej mamą. Spędzały dużo czasu na ciuchach. To ciekawe czasy wielkich PRL-owskich domów towarowych. Wtedy nic nie było, a ja z mamą, w tych domach, pomiędzy wieszakami. Naprawdę to wytrzymywałam. Oglądałam te różne kreacje. Te “dynastie”. Żakiety, ze złotymi guzikami. Od kiedy pamiętam, moja mama zawsze gromadziła dużo ciuchów. Bardzo niesamowite rzeczy. I nawzajem się w tym odnajdowałyśmy. Ciuchy to były moje zabawki. Potrafiłam godzinami spędzać czas w swoim pokoju. Tworzyć swoje pierwsze stylizacje. Ubrania były głównie z lat 70-tych i 80-tych. Mój dziadek był krawcem, sporo uszył mojej mamie. Niestety nie zdążyłam go poznać. Zmarł dosyć młodo. A moja mama zawsze miała pełne szafy. Jak teraz o tym myślę, to wzbudza to we mnie mnóstwo emocji. To były ciekawe czasy. Mój tata przywoził mi ciuchy z Niemiec. Kolorowe, w serduszka. Żebym mogła ubierać się na różowo. A to miało znaczenie pośród upadającej komuny. Tym się wyróżniałam. Łapałam zajawkę – wspomina.

fot. Anna Dyszkiewicz
fot. Anna Dyszkiewicz

Droga

W dzieciństwie chodziła do ośmioklasowej szkoły podstawowej. Była ogólna, jednak już wtedy pociągało ją tworzenie jakichś rzeczy. Ubolewała nad tym, że nie dostała w naturze zdolności manualnych. Nie potrafię rysować, więc zawsze musiałam wygrywać te prace pomysłem. Kombinowałam, aby mi coś wyszło. Jak była do narysowania burza, to nie umiałam narysować połamanych drzew. Rozsypywałam wtedy mąkę, chlapałam farbą, by potem wkleić jakieś nitki. Musiałam obejść to moje ograniczenie – opowiada Aśka.

Marka Modelove istnieje dwa lata. Ma fanpage na Facebooku i stronę internetową. Joanna Kuchta pracuje jako stylistka 5 lat. W tym czasie bardzo wiele się wydarzyło w jej życiu.

Zawód stylista 

Kiedy zaczynała studia, to zawód stylistki praktycznie nie istniał. Były panie kostiumografki. Dlaczego nie poszła tą drogą? Ponieważ kocha rzeczy współczesne. Kostiumy mają dla mnie zawsze jakiś element teatru i przebrania. Joanna jest estetką. Detalistką. Swoje stylizacje tworzy starannie i dokładnie. Z zawodu jest psychologiem. Jak twierdzi, studia były dla niej wspaniałą przygodą i cały czas korzysta z tego warsztatu w pracy z klientem indywidualnym. Nigdy jednak nie chciała pracować jako psycholog: Muszę mieć szybkie i najlepiej namacalne efekty swojej pracy, nie jestem zbyt cierpliwa. Najlepiej jeśli te efekty są wizualne i czarno na białym wszystko widać – dodaje.

Poszłam w kierunku stylizacji, bo praca w teatrze jest nie dla mnie. Świat kostiumów i wielkich makijaży… Mnie bardziej interesuje to co jest stworzone z przysłowiową ręka na pulsie, co jest teraz. Bo moda taka jest. Teatr opowiada bardziej uniwersalne historie. Moda jest bardzo kapryśna, bardzo zmienna. Żongluje wszystkim i czerpie ze wszystkiego. Za nic nie bierze odpowiedzialności. Pozwala mi pozostać małą dziewczynką, która grzebie w ciuchach – konstatuje Aśka.

zdjecie-5-fot-paulina-kania
fot. Paulina Kania

Pomysł na siebie – nazwa

Nazwę Modelove wymyśliła od razu. Dlatego, że ma wiele znaczeń. Sama nazwa jest dwuczłonowa, gdzie “mode”- znaczy moda, a “love”- miłość. Kocham słowo “love”, to chyba najbardziej popularne słowo na całym świecie – dodaje. Drugie znaczenie to “modelowe” stylizacje, czyli takie, jakie sama chce tworzyć dla siebie i swoich klientów. W dalszej części mówi o mocnej inspiracji architektami z Poznania, którzy nazywają się mode:lina. I jak bardzo podoba jej się ich nazwa, mająca znaczenie także połączonych ze sobą dwóch słów. To “mode” i “lina”. To jest bardzo nośne i tak mocno mówi o architekturze. Oni jeszcze mają te dwie kropki pomiędzy. Byłam zakochana w tym, jak oni rozegrali swą markę – opisuje.

Stylizacji osobistej uczyła się na kursie np. u Goshi Kuspher z Warszawy, Moniki Jaruzelskiej i w Central Saint Martins w Londynie. Wyniosła z nich naukę, iż najlepsza wiedza nie zastąpi działania. Robić, robić i jeszcze raz robić. Mrugnięcie oka Goni Wielochy spowodowało u niej większy apetyt na pasję. Rozjuszyło mnie to, w jaki sposób mrugnęła okiem i powiedziała o nas kursantach – styliści…. I choć była bardzo profesjonalna i kulturalna, wtedy zrozumiałam, że to nie jest to miejsce. Trzeba tworzyć i działać – dodaje. Postanowiłam, że muszę mieć zdjęcia. Wtedy wybrałam 10 osób. Za kawę lub jeden uśmiech. To były początki – wspomina Joanna.

fot. Paulina Kania
fot. Paulina Kania

Świadoma pewnych spraw dotyczących mody, cytuje swoją koleżankę, absolwentkę poznańskiej szkoły School of Form, Karolinę Marię Gwóźdź. Autorkę świetnego projektu „People are important, not clothes”. Co oznacza po prostu – ludzie są ważni, nie ich ubrania. Ja osobiście podpisuję się pod tym obiema rękami. Wyraźnie widzę ten schemat w świecie mody. Działa w tych dwóch płaszczyznach. Możemy podzielić to na tych, dla których ubrania są ważne i na tych dla których ważni są ludzie. Ja należę do tej drugiej kategorii – informuje mnie Aśka.

Dziedziny

Joanna działa jak lustro. Decyzje i wybór należą jednak do jej klientów. Jakich? Indywidualnych. Poszerzam ich możliwość wyboru. Jestem ręką, która sięga po wieszak. Osobiście mam skromne klientki, które szukają czegoś, w czym dobrze będą wyglądać. Szukają też wsparcia. Niezależnej opinii. I odwagi. Są to kobiety po 30-stce, które mogą sobie pozwolić na taką usługę i zaczynają myśleć bardziej metodycznie. Mają swoja strategię na takie zakupy – oznajmia.

Sesje zdjęciowe

To co wyróżnia Modelove, jeśli chodzi o rynek poznański, to różnorodność. Podejmowanie tak zwanych tematów trudnych. Wymagających. Joanna lubi swoje “flow”. Zgłębiania nowości i robienia konkretnego researchu. Po co? By potem z tego coś wypluć. Różne sesje, tematy, to co kocham. Dlatego u mnie pierwszy na liście jest London Style, czyli nieprzegadany i świeży. Z bardziej wymagających tematów, to np. realizowałam kiedyś kostium kosmonauty, przez który nie spałam przez miesiąc. I wtedy nadzorowałam szycie takiego kostiumu. To było do spotu reklamowego – opowiada Joanna.

Pracowała dla takich marek jak ALE., Wola, Garham, UL&Ka, MY-BAG.pl, Lemon, Inea, Nivea, WBK, Fanobet, Pocopato, Pozerki.pl, Niumi, City Kode, Lidl, Vitalia, Perlita, Storico, Selva, Oriflame.

Patrzy na modę elastycznie. Opowiadając o sesjach zdjęciowych, mówi, że odchodzi się teraz od równo podwiniętych rękawów. Przedtem musiałam to robić nawet z linijką. Trend zachodni też jest taki – mówi.

fot Ryszard Izydorczak
fot Ryszard Izydorczak

Nie ma dla mnie brzydkiego koloru w stylizacji. Bardziej interesuje mnie, czy te kolory dobrze się razem jedzą i czy stanowią niestandardowe połączenie. Podglądam jak łączy kolory Prada. I robi to genialnie. Oranż z błękitem, do tego koralowa czerwień – ach…. wzdycha Aśka.

Stylistki

Zawód stylistki wymaga niestety bycia bezczelnym – stwierdza Joanna. Ja myślę, że chodzi tu bardziej o odwagę. Stylista w Polsce musi bardzo kombinować. Trzeba iść do przodu, a z małych niepowodzeń wyciągać naukę na przyszłość. Tutaj ważny jest też czas. Trzeba działać szybko. I nieraz poświęcić coś osobistego. Stylista jest także robolem. Nosi siaty, składa, prasuje.

Moja szafa

Osobista szafa Joanny jest za duża. Części rzeczy już się pozbyła. Część rozdała. W swojej kolekcji posiada także tzw. rzeczy dziwne, do których zagląda raz na rok. Mam tam rzeczy z liceum. Byłam wtedy królową lumpeksów. Czasem częściej bywałam tam niż w szkole – śmiech… I perełki z Niemiec Zachodnich. Ulubiona kiedyś koronkowa złota spódnica w rozmiarze 32. Kilka bluzek mojego autorstwa. Bluzka plisowana z czerwoną kokardką. Gorset marki Telimena z rynku kołobrzeskiego….. echhh i kożuch z karakuł z wielkimi wyszywanymi ptakami. Piękny – opowiada. A jej szafa? Moja aktualna szafa jest bardzo prosta. Ubieram się w kilka sprawdzonych marek. Cenię bardzo wiele: Pradę, Acne, Marni, Maison Margiela, Christopher kane, Jil Sander, Miu Miu, Stellę Mccartney Sonię Rykiel i Yohji Yamamoto – ocenia Joanna.

Zasady stylizacji

Joanna opowiada mi o zasadach, dzięki którym łatwiej nam będzie sobie radzić z wyborem bądź kupnem nowych ubrań. Po pierwsze, rzeczy muszą być dopasowane do sylwetki. Nie na zasadzie, że tanie, ale że dobrze leżą. Nie chodzi o ilość, ale o jakość. I kolory, które pasują do naszego typu urody. To jest basic! Potem dochodzą także przyprawy. To zasady, by ugotować w miarę poprawną zupę. Jak gotujemy rosół to np. wrzucamy kurę do zimnej wody. Tu analogia działa w podobny sposób. To jak ja dodam coś od siebie. Zmiksuję i nadam temu smak. Jest to kwestia rzemiosła, które cały czas w sobie szkolę – stwierdza.

fot. Michał Topolan
fot. Michał Topolan

Z fotografów ceni wielu, szczególnie tych, z którymi pracowała. Paulinę Kanię. Za styl pracy szanujący drugą osobę, wnoszący wartość relacyjną, międzyludzką. Madzię Krajewską, bo wydobywa piękno kobiet. Ryszarda Izydorczyka za bardzo czysty, współczesny sposób fotografowania i piękne światło. Izę Habur za to, że wie, co chce uzyskać w zdjęciach i jak to zrobić. I moją ukochaną Hanię Komasińską, młoda, konsekwentna i piekielnie zdolna – stwierdza Joanna.

Myślę, że w życiu najważniejsza jest pasja, która jest miłością i potrafi być motorem do innych dziedzin życia. Dlatego nie bójmy się eksperymentować i nie bójmy się rywalizacji. Inspirujmy się nawzajem! Niech moda będzie dla nas zabawą!

Podobne artykuły