Cześć, kaligrafio!

Zastanawianie się słowami. Nadawanie im znaczeń. Każdego dnia nieodzownie łączą nasze myśli w szyk długich, czasem podrzędnie złożonych zdań. Zacznijmy od początku. Kiedy wstaje nowy dzień, mówimy sobie dzień dobry, a potem mijając się gdzieś na ulicy mówimy cześć. Na samym początku naszej edukacji każdy z nas poznał litery, by potem nauczyć się pisać. Kształtnie. Starannie. Estetycznie. Szybko lub wolno. Można by na tym zbudować wspaniałą opowieść. Przedstawię Wam kogoś, kto potrafi w sposób artystyczny wydobyć z liter wszystko to, co nazywamy kaligrafią. A raczej sztuką kreślenia liter w sposób nowoczesny.

Archiwum prywatne Małgosi Małeckiej
Archiwum prywatne Małgosi Małeckiej

Małgosia Małecka

Absolwentka wydziału Architektury Wnętrz i Wzornictwa ASP w Poznaniu (2005). Od 2008 roku prowadziła Pracownię Podstaw Projektowania w Zakładzie Wzornictwa Bydgoskiego Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego. Pracę ze studentami opiera na badaniu oraz analizie konstrukcji, struktur i zjawisk naturalnych. Zajmuje się także projektowaniem form użytkowych oraz scenografią i aranżacją przestrzeni jako obiektem dla zdarzeń artystycznych i komercyjnych. Stworzyła markę HELLO calligraphy opierając wiele projektów o ręczne pisanie. Współpracuje m.in. z Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu, Bazar 1838, Chigo design oraz Kwiaciarnią Kwiaty&Miut w Poznaniu.

Geneza

Ciekawi Was geneza? Skąd się wzięła kaligrafia u Małgosi? Nie pamięta dokładnie kiedy to się zaczęło, bo pisała od zawsze. I choć nie umie tego oznaczyć w czasie, to początek jej pamięci sięga szkoły podstawowej. To właśnie wtedy zaczęła zwracać uwagę na to, jak pisze i jak piszą jej rówieśnicy. Często lubiła kombinować z literami. Inspirowała ją praca z narzędziem. Potrafiła pisać jakieś głupoty, byle pisać. Powtarzać słowa, zmieniając narzędzia. W niedługim czasie poznała, że istnieje coś takiego jak kaligrafia. Zainspirowali ją do tego ludzie. Minęło trochę czasu, gdy uświadomiła sobie, że jej pasja może stać się pracą.

hello caligraphy 8

HELLO calligraphy

Zacznijmy od źródła. Zanim wybrałam jakąkolwiek nazwę, próbowałam sobie założyć konto na Facebooku. Hello… napisałam po prostu. To słowo – swoiste powitanie. Od razu bardzo mi się spodobało. Wielopłaszczyznowo. Jako słowo, jako litery i również jako układ graficzny. Miałam w głowie różne inne nazwy. Jednak kiedy spojrzałam właśnie na to słowo, zobaczyłam, jak wielką ma moc. Jest bazowe i uniwersalne. Cokolwiek chcesz powiedzieć dalej, to ono jakby zaczepia człowieka. Skupia jego uwagę. Przecież tak się witasz! Słowo hello jest początkiem wszystkiego… Potem dodałam słowo kaligrafia. I nazwa okazała się trafiona – wspomina Małgosia.

Pisać

A co można robić mając narzędzie w ręce? To zależy. Można do tego różnie podejść. Litery i ich forma potrafią powstawać z treści. To w jaki sposób one wyglądają, wynika z tego, co piszę. Choć czasem bywa, że jest zupełnie odwrotnie, bo ja piszę byle co. Byle móc wypróbować jakieś narzędzie lub powtarzać jakieś litery. Kiedy jest włączony jakiś film, słyszę muzykę w radiu, cokolwiek… wtedy piszę, kreślę, łapiąc przypadkowe słowa i przypadkowe zdania. Także wypowiedziane po drodze przez ludzi, gdy przechodzę prze ulicę. To inna strona inspiracji i podejścia do rzemiosła. Czasem jest to wyłącznie forma, a treść nie ma tutaj znaczenia. Działa to mniej więcej jak sufler w teatrze. Dla mnie, mimo wszystko, najistotniejsza jest forma.

Podobne artykuły