Idzie nowe. Kilka odsłon podróży cz. I

Czym jest podróżowanie i jakie formy może przybrać? Pytanie z pozoru proste. Wyobraźnia niezwłocznie podsuwa nam szereg clichés. Palmy, hotel, lotnisko, walizki… Podróż. Kiedyś kojarzona z wakacyjną wycieczką nad morze, dziś najlepiej by była odległa i imponująca. Ambicje i oczekiwania wciąż rosną. Nie zadowoli nas sam fakt zmiany otoczenia. Ryzyko rozczarowania jest więc bardzo wysokie.

“Podróżowanie łączy się z ryzykiem oglądania rzeczy w niewłaściwym czasie, bez rozwinięcia w porę koniecznej wrażliwości, przeto nowe informacje są równie bezużyteczne i ulotne co naszyjnik z korali bez łączącej jej nici.

Ryzyko potęguje geografia: rozmieszczenie budynków i pomników w miastach, zaledwie parę stóp w kategoriach przestrzeni, ale za to o lata świetlne w kategoriach tego, czego potrzebujemy, by je należycie docenić.” Alain de Botton – „Sztuka podróżowania”.

Wróćmy do pytania. Czy przyszło nam do głowy, że podróżowanie może przyjąć odmienne formy, ewoluować w kierunku, którego nie przewidzieliśmy? A może przemierzamy nieznane, nawet gdy nie jesteśmy tego świadomi?

bed-bedroom

Już w XVIII wieku francuski pisarz, Xavier de Maistre, udowodnił nam, że o samym fakcie odbywania podróży nie decyduje odległość, którą pokonamy. Swoje, jakże odmienne podejście do podróżowania przedstawił w powieści „Voyage autour de ma chambre” („Podróż dookoła mojego pokoju”) odbywając w swojej różowo-niebieskiej piżamie pełną odkryć wędrówkę po własnej sypialni. Nie miał bynajmniej zamiaru umniejszyć znaczenia klasycznych podróży, lecz zwracał naszą uwagę na fakt, że przyjemność czerpana z podróżowania nie zależy tylko od jej celu. W większym stopniu wynika z nastawienia umysłu i umiejętności spojrzenia na rzeczy znane bez typowego dla codzienności znudzenia, a z głęboką wrażliwością. Podważył tym samym odległość jako niezbędny element podróży, wskazując nam, że przy odrobinie wyobraźni możemy przeżyć przygodę nie wychodząc z własnej sypialni.  

Podobne artykuły