Magiczne Święta w Remizie Strażackiej

Świąt Bożego Narodzenia zawsze wyczekujemy z niecierpliwością.

Wszyscy cieszą się na myśl o radosnych chwilach spędzonych w gronie najbliższych. Ubieranie choinki jest ulubioną czynnością nie tylko dzieci. Cała rodzina uczestniczy w przedświątecznych przygotowaniach sprzątając, kupując prezenty, pomagając w kuchni…

lifetime_wigilia_home

Zwykle wigilijną wieczerzę spędzamy w rodzinnym domu, przy stole zastawionym tradycyjnymi daniami, wśród których króluje karp otoczony swoją świtą: barszczem z uszkami, kapustą z grzybami, słodką kutią, kompotem z suszonych owoców… Pachnąca choinka przystrojona kolorowymi ozdobami obiecująco podnosi gałązki, pod którymi chowają się prezenty. Wokół czuć świąteczną atmosferę, rodzinny nastrój, słychać śpiew kolędników. Jednego roku los chciał by było inaczej…

Gdy Mąż-Strażak oznajmił, że przypadła mu służba na posterunku w dniu Wigilii – zrzedła mi mina na myśl o tym, że najbardziej magiczny dzień w roku spędzimy oddzielnie. Kilka dni później, kiedy w domu roznosił się zapach pierników i świerku,  a szklane bombki zaczęły lśnić w świetle świateł choinkowych, postanowiłam, że choćby nie wiem co –  święta musimy spędzić razem.

Własnoręcznie upieczony sernik zapewnił nam przychylność dowódcy jednostki PSP i otrzymaliśmy zgodę na to, aby razem z dziećmi spędzić ten wyjątkowy wieczór w remizie strażackiej. Maleńki stolik nakryty białym obrusem imitował stół wigilijny, na którym stanęły plastikowe talerze i świeczki. Co z tego, że wokół nie pachniało świerkiem, a potrawy podane były na rodowej porcelanie… Ważne że byliśmy razem.

Za oknem rozpętała się prawdziwa śnieżyca, na niebie nie było widać ani pierwszej, ani żadnej innej gwiazdki. Gdy składaliśmy sobie życzenia rozległ się ostry dźwięk alarmu. Akcja. Wyjazd. Dokładnie 60 sekund i cała ekipa strażacka w pełnej gotowości opuściła komendę.

Zrobiło się pusto i cicho. Zostaliśmy tylko ja, dwójka dzieci i oficer odbierający przez telefon meldunki w punkcie alarmowym. Czekaliśmy już dobrą godzinę na powrót ekipy strażackiej, gdy rozległ się dzwonek. Dyżurujący oficer otworzył ciężkie, żelazne drzwi i ujrzeliśmy staruszka, zziębniętego, głodnego i zmęczonego, który poprosił o krótką chwilę schronienia. W Wigilię zawsze należy znaleźć miejsce dla zbłąkanego wędrowca – strażnik wpuścił więc staruszka do środka, a my z chłopcami  zaprosiliśmy do wieczerzy. Staruszek nie mówił kim jest, my nie pytaliśmy. Chętnie jednak opowiedział kilka historii ze swojego życia, każda z nich była niesamowita i bardzo ciekawa. W jego oczach smutek mieszał się ze szczęściem i radością. Z nostalgią wspominał bliskich, których wiele lat temu stracił, nie miał domu, a wszystko co posiadał to mądrość życiowa. Mimo trudnych chwil jakie dostarczył mu los cieszył się każdym dniem, który jak twierdził, jest największym darem, bo pozwala na zdobycie nowych doświadczeń. Mówił, że fundamentem jego życia jest realizowanie akceptowanych przez siebie wartości i prowadzenia życia zgodnego z nimi.

Gdy odpoczął i posilił się – wstał, podziękował grzecznie i zanim się pożegnał, zapytał co naszym zdaniem jest najważniejsze w życiu człowieka. Niewiele myśląc odpowiedziałam: Rodzina! Starzec uśmiechnął się i poprosił bym pomyślała o tym czego najbardziej pragnę. Miałam jednak nie wypowiadać na głos życzenia, bo jak powiedział: „Marzenia spełniają się po cichu

Wyszedł zostawiając nas w zadumie…

Po chwili strażacy wrócili z akcji. Dokończyliśmy wieczerzę i cieszyliśmy się z tego, że jesteśmy razem.

lifetime_foto_wigiliawremizie3_artykul

Przez kilka kolejnych dni myślałam o tajemniczym staruszku. Refleksja ze spotkania z nim zaowocowała od nowa odkrytym mottem: Jeśli człowiek jest sobą, dąży do szczęścia i spełnienia – będzie cieszył się każdą chwilą. Taka radość sprawia, że każdy dzień jest wyjątkowy, jednocześnie pierwszy i ostatni.

Kim był ów starzec? Może Świętym Mikołajem? Gwiazdorem? A może zwykłym włóczęgą, który mimo swego tułaczego losu doskonale zna życie, wie jakie wartości są najważniejsze i potrafi je przekazać innym?

Nie wiem.

Po kilku dniach spełniło się moje życzenie, to o którym pomyślałam tamtego wieczoru. Nie napiszę jakie, bo marzeń się nie zdradza… One spełniają się po cichu 😉

Podobne artykuły