Maja Mencel – pluszaki z rysunków

Od 2014 ożywia dziecięce fantazje, dając im ciało z kawałków materiału. Poza tym – stara się rozwijać i podejmować wyzwania, które mają szansę uczynić otaczający Ją świat ciekawszym i milszym. Maja Mencel – zamienia to co było w wyobraźni na realne pluszaki. 

reakcje-dzieci

Dlaczego postanowiłaś szyć dla dzieci?

Bo to mnie bawi. Rysunki dzieci nie są patetyczne, schematyczne, idealne, powtarzalne – są unikatowe, śmieszne, zachwycająco nieidealne, pozytywne, pokręcone, kolorowe i odważnie łamiące zasady. W nich wszystko jest możliwe. Odnajduje w nich siebie. Odważę się stwierdzić, że ten rodzaj twórczości pasuje do mnie jak ulał.

Ile trzeba mieć w sobie wewnętrznego dziecka, żeby zrozumieć ich rysunki i świat?

Ponoć dorośli z wyobraźnią, to dzieci, które przetrwały. Tak więc zapewniam – rezolutna i krnąbrna Majunia zdecydowanie przetrwała. Nie wiem ile trzeba mieć w sobie dziecka, ale w pewnością – żeby czerpać radość z tej pracy — trzeba je w sobie mieć. Gdy szyję, często myślę jak bym chciała, żeby coś wyglądało, gdybym była dzieckiem. To takie trochę szkolne „co, poeta miał na myśli?” Czy żeby było bardziej mięciutkie do przytulania – czy wypchane mocno, żeby dobrze się prezentowało. Może gdzieś na plecach doszyć jakąś ukrytą kieszonkę – tajny schowek na skarby. Moje myśli zawsze krążą wokół „gdybym była dzieckiem jak bym wolała, żeby to było”, a nie „jak będzie mi to łatwiej i szybciej uszyć”. Od strony biznesowej to trochę zgubne myślenie – ale, kto powiedział, że aspiruję do bycia biznesmenem… Zamówienia składają u mnie rodzice – ale ja zdecydowanie szyję „pod dzieci”. Na pierwszym miejscu chcę, by zadowolony z pluszaka był mały artysta.

Co było najtrudniejsze podczas rozkręcania firmy?

Najtrudniejsze – a zarazem najbardziej wartościowe – było przestawienie się na życiowy minimalizm – to znaczy, zweryfikowanie swoich pragnień i potrzeb – skupienie się tylko na potrzebach. Dziwnie to brzmi – ale kto rezygnuje ze stałej, pewnej pensji i próbuje żyć tylko z „drobnego” rękodzieła – raczej wie, o czym piszę.
Nagle – mimo, że robisz to, co kochasz, dajesz z siebie 200%, jesteś sobie sama szefem, jesteś wolna – nagle, na niewiele Cię stać… mniej ciuchów, mniej kosmetyków, zero wakacji, teatru etc. Jesteś po 30. – a babcia wciska Ci w kieszeń 200 zł „na takie tam Twoje, co potrzebujesz” … I po roku takiego funkcjonowania w głowie powstaje dysonans… i siadasz na brzegu łóżka – wkurzona, zasmucona, zdezorientowana i mówisz „po co mi to wszystko?” …i słyszysz od Niego „bo to kochasz przecież”.
Ważne jest, żeby mieć wokół siebie kogoś, kto wierzy, w to, co robisz – kto Ci nie powie „to może weź pół etatu i szyj po godzinach”, ważne, żeby się nie porównywać z innymi, żeby sobie czasami odpuścić, bo perfekcjonizm bywa niszczący. No i ważne, żeby czasami sobie nie odpuszczać – bo lenistwo to przebiegła kreatura, bez skrupułów pożerająca nasze cele.

Co Ci daje największą satysfakcję w pracy?

Reakcje dzieci. Znam je tylko z mailowych opowieści rodziców – ale to zdecydowanie z tych reakcji utkane są moje skrzydła. Gdy mi jakiś skomplikowany pluszak fajnie wyjdzie, to też czuję satysfakcję – ale, że jestem bardzo krytyczna wobec siebie – i średnio z 1 na 10 pluszaków jestem w 100% zadowolona. Więc zdecydowanie – reakcje dzieci sprawiają, że wewnętrznie latam.

Który z pluszaków był dla Ciebie największym wyzwaniem?

To, co najbardziej kocham w tych pluszakach, to ciągłe wyzwania. Bo dziecięca wyobraźnia jest fantastycznie nieprzewidywalna, a w połączeniu z niewykształconymi u małych artystów zdolnościami plastycznymi – stawia mnie często przed nie lada wyzwaniami. Uwielbiam myśleć nad projektem, mierzyć, próbować, zszywać i pruć, i od nowa. Trzeba wierzyć w siebie, szukać rozwiązań – projekt może zmobilizować do rozwinięcia swoich umiejętności – nie może przerosnąć. A jeśli mnie kiedyś jakiś dziecięcy rysunek przerośnie – to uznam to za triumf wyobraźni. Taka przegrana to jak zwycięstwo.

zbiorowe


Na co szczególnie zwracasz uwagę, kiedy dostajesz rysunek? Ważna jest historia jego powstania czy po prostu odwzorowujesz dokładnie to, co na rysunku?

Na wszystko zwracam uwagę. To klucz to sukcesu, którym jest satysfakcja (niestety niekoniecznie ta finansowa). Być uważnym, nie „odfajkowywać” pluszaka. Nie pędzić od zlecenia do zlecenia. Słuchać, czego oczekują rodzice i dziecko. Jeśli mam jakieś wątpliwości – przeważnie piszę „proszę zapytać małego artystę czy to jest to, co ja myślę, że jest, czy może coś innego”. Czasami coś w pluszaku zaokrąglam lub naprostowuję, bo mój wewnętrzny dzieciak mi podpowiada, że tak będzie lepiej (bo w rysunku się trochę nie udało). W większości przypadków z premedytacją zostawiam wszelkie zachwycające mnie niedoskonałości, nierówności – tak, żeby złapać i utrwalić w formie pluszaka – dziecięcą świeżość, wyjątkowość, magię projektu.

Co byś poradziła innym, chcącym spełniać dziecięce marzenia?

Żeby przestali tylko chcieć, a zaczęli to robić.

Jak dzieci reagują na Twoje produkty?

Niestety wiem to tylko z relacji rodziców. Mogłabym posłużyć się cytatami z maili, ale może lepiej powiem, jak ja reaguję, gdy czytam te relacje albo oglądam zdjęcia. Czuję w środku coś takiego pozytywnie rozpierającego i nakręcającego – że jak idę ulicą to mam ochotę biec :

Do jakich najdalszych miejsc dojechały Twoje pluszaki?

Z najdalszych miejsc to chyba Australia, Kanada, Argentyna, Kolumbia, USA.

Jakie masz plany na przyszłość?

Odwiedzić wszystkie (zwłaszcza najdalsze) miejsca, do których poleciały moje pluszaki. A bardziej serio – mam kilka twórczych pomysłów, które chciałabym zrealizować, ale myślę sobie, że choć jestem marzycielką, to jednak napędza mnie teraźniejszość i w niej staram się zatapiać. To dzisiaj jest ważne, bo to, co zrobię dzisiaj, będzie miało wpływ na moje jutro. Mało planuję – bo planowanie wydaje się – w moim przypadku — być czymś nienaturalnym. Nie wiem – co przyniesie jutro, jakich ludzi spotkam, co mnie zainspiruje. Nie trzymam się uparcie zasad, schematów – więc planowanie jest dla mnie marnowaniem czasu – lepiej go przeznaczyć na uszycie jakiegoś cudaka 😉 Staram się być najlepszą wersją siebie – tu i teraz i z otwartą głową – twardo stąpać po chmurach. A przyszłość…jestem pewna, że pozytywnie mnie zaskoczy.

Podobne artykuły