Miejsce nie do uwierzenia. Część 2

Swoją pierwszą część opowieści o wyprawie do Amsterdamu zakończyłem na uśmiechniętych ludziach. Dziś wracamy do Amsterdamu przepełnionego pysznym jedzeniem. Tak jak wspominałem w poprzedniej części, którą możecie przeczytać tutaj, Amsterdam zdeklasował Londyn jako miejsce, w którym mógłbym zamieszkać. Od dawna podróżuję nie tylko po to by zobaczyć, doświadczyć, poznać, ale także by… najeść się do syta.

cloud2

Poranny spacer z reguły rozpoczynam od filiżanki kawy: espresso lub mlecznego cappuccino. Spacerując wąskimi uliczkami wzdłuż kanałów trafiliśmy do Cloud. Cloud to mała kawiarnia połączona z galerią. Kawa przygotowywana jest z najlepszych ziaren i smakuje naprawdę niesamowicie. Dorzućcie do tego możliwość wypicia jej na brzegu jednego z kanałów, wygrzewając się w cieple słońca. Czy jest coś lepszego?

cloud1

Więcej informacji na temat Cloud znajdziecie tu.

Jeśli po porannej kawie zgłodniejecie i postanowicie przekąsić delikatne i zdrowe śniadanie koniecznie wybierzcie się do Pluk. Miejsca, które łączy przyjemne wnętrza, miłą obsługę i świeże produkty. Obsługa, na moje oko, jest wiecznie uśmiechnięta, ale jak już wspominałem wcześniej, w Amsterdamie wszyscy się uśmiechają (może to jednak zasługa tej marihuany?). Jeśli zamierzacie wybrać się do Pluk pijani… odradzam. Kręte schody, które prowadzą na piętro, gdzie znajdują się stoliki, skutecznie pokrzyżują Wasze plany dotarcia tam z dwoma filiżankami kawy w ręce. Dla tych, którzy do Pluk wybiorą się sami: jest wifi (by sprawdzić kolejne miejsca do odwiedzenia), są gazety (głównie opisujące design i modę) no i jest piękny widok na małą uliczkę.

pluk

Więcej informacji na temat Pluk znajdziecie tu.

Jednym z przysmaków w Amsterdamie jest bułka ze śledziem, ogórkiem i cebulą. Jeśli jesteście fanami ryb, a śledzia w szczególności polecam Wam zjedzenie tego przysmaku w jednej z przydrożnych budek. Budki możecie znaleźć w wielu miejscach tego wyjątkowego miasta, jednak ja podpowiem Wam zasadę starą jak świat wśród ludzi podróżujących po świecie… im więcej odpadków na podłodze w knajpie i im więcej ludzi, tym lepsze jedzenie. Tym sposobem trafiłem przypadkiem do jednej z takich budek, gdzie za 4,50 euro zjadłem pyszną śledziową kanapkę w towarzystwie lokalnej społeczności i grupki turystów.

kanapka_zesledziem

Innym miejscem godnym polecenia na kulinarnej mapie Amsterdamu jest Foodhallen -ogromna hala mieszcząca się na Bellamyplein 51. Wewnątrz znajdziecie kilkanaście różnych budek z jedzeniem – od naprawdę wykwintnego sushi po hot-dogi na 20 sposobów. Na środku ustawione są stoły i doskonale zaopatrzony w alkohol bar. Wybraliśmy dwa miejsca: budkę z mince pies – czyli wywodzącymi się z kuchni brytyjskiej zapiekanymi na ciepło małymi ciastami wypełnionymi dodatkami: mięsem, papryką, warzywami. Jedno takie ciasto to wydatek około 4 euro. Drugim miejscem była oczywiście budka z hot-dogami, gdzie spróbowaliśmy hot-dogów z białą kiełbasą, truflami i innymi dodatkami za 6 euro. A wszystko to popiliśmy doskonałym piwem. Jeśli lubicie piwo, Amsterdam jest miejscem dla Was.

foodhallen

Więcej informacji na temat Foodhallen znajdzie tu.

Jeśli czytaliście mój pierwszy wpis na temat Amsterdamu, wiecie, że zachwyciłem się okolicą mojego hotelu. Starymi magazynami, portowym dźwigiem i ceglaną zabudową. Tam właśnie zabiorę Was kolejnym razem! Przekonacie się, co kryły wnętrza i gdzie byłem, gdy Amsterdam na piętnaście minut zniknął z mapy świata…

Dare to dream!

Podobne artykuły