Miku Miko – dla wymagających mam

Miku Miko oznacza tyle ile znaczą słowa dzieci założycielki – Dominiki, bo to one tę nazwę wymyśliły. Chciała by nazwa i samo miejsce było przychylne mamom, by z małym dystansem potraktowały siebie i dały sobie szanse na piękny powrót po ciąży do bycia najpiękniejsza kobietą dla swojego mężczyzny, swojego dziecka i wreszcie dla siebie samej. Chce by mama wyglądała pięknie w każdym momencie. By bez skrępowania mogła założyć sukienkę nie martwiąc się, czy będzie musiała ją podnosić do góry przy okazji każdego karmienia.

Skąd pomysł szycia takich sukienek?

Pomysł na szycie sukienek powstał z potrzeby, jak to zwykle bywa. Od kiedy pamiętam interesowałam się modą, jednak kiedy urodziłam moje najmłodsze dziecko, które nie rozstawało się z piersią, poczułam, że na rynku polskim nie ma ubrań, które by mnie zadowalały. Większość z nich była przeznaczona na ciążę i karmienie piersią, więc były … duże, szerokie. A ja chciałam po porodzie wyglądać kobieco.

Kroplą, która przepełniła czarę, był mój kolega, a właściwie jego żona, która poszukiwała sukienki na uroczystość rodzinną. Sukienki, która byłaby ładna i funkcjonalna. I tak wzięłam ołówek, kartkę i zaczęłam rysować. Z tych rysunków powstały dwa modele bluz i 5 modeli sukienek. I nadal rysuję.
 IMG_9526

Jesteś mamą trójki dzieci. Jak łączysz macierzyństwo i prowadzenie firmy?

Tak, faktycznie mam troje dzieci: Bruno (7 lat), Kaja (3 lata) i Nela (1,5 roku). Wychowuję je sama, więc łączenie macierzyństwa z prowadzeniem firmy jest niesamowicie trudne. Bo oprócz myślenia o tym, co każde z dzieci potrzebuje do żłobka, przedszkola, szkoły, muszę myśleć o: materiałach, dodatkach, marketingu, PRze, finansowaniu, księgowości i wszystkich potrzebnych rzeczach. Ale …. jak się okazało w tych wszystkich działaniach pomogło mi sporo ludzi: rodzice, bratowa, która jest odpowiedzialna za wystrój miejsca na targach i służy radą w razie moich rozterek; Piotrek, który zrobił zdjęcia moim mamowym modelkom, Dominik, który postawił stronę, Agata, która udostępniła miejsce, Ula i Gosia z Outletu Tkanin, które zawsze służą radą; Kasia, bo wspiera mentalnie, moi sąsiedzi, którzy są najlepsi na świecie, bo czasem zaopiekują się dziećmi, czasem podrzucą autem, gdzie trzeba. Wszystkim jestem ogromnie wdzięczna. Za wszystko.
Ktoś kiedyś mi powiedział, że prowadzenie rodziny jest jak zarządzenie firmą i coś w tym jest. Trzeba wiedzieć, czego się chce, wydać dyspozycje, dopilnować realizacji, a w razie czego wysłuchać konstruktywnej krytyki i pomysłów innych.

Podobne artykuły