Wielki powrót Metalliki

O 10. studyjnym albumie legendy trash metalu w kręgu fanów mocnych brzmień od kilku lat zaczęły krążyć uszczypliwe żarty. Po „Death Magnetic” zespół „wpadł” dwa razy: kompletnie nieudane płyty „Lulu” z Lou Reedem i „Through the Never” – zaczęto porównywać okres Metalliki z końcówki lat 90., kiedy po ogromnym sukcesie „The Black Album”, powstały „Load”, „Reload” oraz „Garage Inc.” i „S&M”.

lifetime_foto_wielkipowrot_home_metalica
A.RICARDO / Shutterstock.com

Obok Toola, Metallica była zespołem, na którego kolejny album czekano z wielkim utęsknieniem (na kolejny krążek Toola czekamy już 10 lat). Ale oto jest! Premiera „Hardwired… To Self-Destruct” – bo taki nosi tytuł nowy album, będzie miała miejsce 18 listopada.

Nie będzie przesadą powiedzieć, że emocje sięgnęły zenitu. Z jednej strony ogromne oczekiwania fanów, z drugiej podkręcanie atmosfery przez samych muzyków sprawiły, że „Hardwired…” jest najgoręcej wyczekiwaną premierą muzyczną tego roku.

To nie może się nie udać. Zwłaszcza, że można już wysłuchać otwierającego dwupłytowy (w wersji delux będą trzy) album utworu „Hardwired”.

W tym roku wypada 20. rocznica wydania „Master of Puppets”. Przypadek? Cóż, przekonamy się już wkrótce.

Podobne artykuły