Wszyscy faceci są tacy sami!

99% kobiet podpisze się pod tym stwierdzeniem, traktując je jako negatywne. Czy jednak rzeczywiście tak jest? Skąd wziął się ten pogląd i kto jest jego autorem? Nie da się zaprzeczyć – podobieństwa wśród mężczyzn są! Wszak każdy ma jedną głowę, dwie ręce, dwie nogi, parę oczu czy uszu… i jeszcze kilka innych części ciała występujących w tej samej liczbie. A co z charakterem? Tu wiele pań zgodnym chórem krzyknie: chory facet to tragedia! Zero organizacji! Każdy ogląda się za sąsiadką. 

Zanim jednak wydamy ostateczny wyrok – czy faktycznie wszyscy są tacy sami? (czytaj: czy każdy jest tak okropny?) – weźmy mężczyznę na „warsztat” i przeanalizujmy jego profil: zachowanie, sposób bycia i myślenia.

Czynności codzienne

Droga Kobieto, często oczekujesz od niego, że zorganizuje codzienność uwzględniając porządek spraw ważnych i ważniejszych. On tak robi, ale Ciebie i tak to nie zadowala. Nie dlatego, że jesteś grymaśna (o nieee!), lecz dlatego, że masz inne priorytety. To co Tobie wydaje się najważniejsze, on potraktuje jak banał. Wynika to z Natury, która Ciebie obdarzyła troskliwością i przywiązaniem do „być”, a jego siłą i pieczą nad „mieć”.

Tak więc mężczyzna najpierw zadba o bezpieczeństwo na drodze i zmieni opony na letnie, a dopiero później o to, by w lodówce było coś więcej niż światło (i daj mu spokój, jeśli kupi mrożoną pizzę). Ty byś zrobiła odwrotnie, a zamiast pizzy wrzuciłabyś do lodówki pół warzywniaka, zmuszając wszystkich do zdrowego odżywiania. Na zimowych oponach będziesz jeździła do lipca – bo przecież „to jest drugorzędne”, ale czy bezpieczne? Dlatego postanowiłaś sama decydować o tym co najważniejsze i sama organizować dzień powszedni! Twojemu partnerowi wcale nie jest wygodniej z tym faktem – po prostu wbiłaś mu do głowy, że wiesz lepiej. A że 90% mężczyzn zgodzi się z tym, że lepiej nie wchodzić w drogę swojej kobiecie, zostawi decyzyjność i codzienną organizację właśnie jej. Podsumowując, większość z nich myśli podobnie – ale na nasz niepisany wniosek.

Wszyscy mężczyźni są tacy sami

W chorobie

Co z chorującym facetem? Złapało go zwykłe przeziębienie, a Ty słyszysz jak przez telefon opowiada mamusi, że go „totalnie ścięło i umiera”. Biegasz do niego z rosołkiem i herbatą cytrynową, podajesz lekarstwa i robisz kompresy, podrzucasz smaczne kąski i patrzysz z niedowierzaniem, jak sięga po gazetę lub zasiada do konsoli. Wściekasz się, bo padasz ze zmęczenia? To przypomnij sobie: czy prosił Cię o to żebyś mu nadskakiwała? Czy może to jednak Twoja nadopiekuńczość i chęć pokazania się w jak najlepszym świetle przed mamusią dyktuje Ci takie zachowanie? I po co zrzucasz winę na „biedaka”? Sama zrezygnowałaś ze spotkania z przyjaciółką, żeby mu matkować (on wolałby pewnie mieć chwilę spokoju). To siedź teraz i roztaczaj nad nim parasol troskliwości. Znów większość panów możemy „wrzucić” do jednego worka, ale czy czasem nie uszytego przez nas?

Zazdrość czy nie?

Gorzej sprawa wygląda z oglądaniem się za sąsiadką – ale zastanówmy się, czy warto się przejmować? Czy to wysoka blondynka z nogami do szyi, falującym biustem, cały czas uśmiechnięta? Twój sokoli wzrok z pewnością nie zawiedzie i zauważysz, jak spod mini spódniczki wygląda cellulit, a rozjaśniona blond czupryna jest po prostu przesuszona. 😉 I czego tu zazdrościć? Że się za nią obejrzy?! A niech tam! Na końcu przyznaj przed sobą, że Tobie samej zdarzy się obejrzeć za przystojniakiem roznoszącym kanapki w firmie i że jego piękny uśmiech sprawia Ci drobną przyjemność. Uważasz, że to sprawiedliwe? Przecież wszyscy postępujemy podobnie. 

Przykłady można mnożyć. Tak łatwo jest wyrazić opinię – wszyscy są tacy sami! Tylko czy mamy ku temu podstawy, czy to w porządku? Oczywiście wszystko zależy od kontekstu, prawda? 😉

Podobne artykuły