Zagubiony we Francji. Cz. I

Pisanie o Francji tak, żeby nie było to banalne, jest niesamowitym wyzwaniem. Wiadomo, można zacząć od pięknego Paryża albo przespacerować się po Cannes czy Nicei. I to pewnie wspólnie również zrobimy. Lubię wracać do Paryża, chociaż atmosfera tego miasta jest tak zróżnicowana, że z łatwością można się pogubić między tym co prawdziwe, a co nie. Utknąć na winie w małej winiarni pośrodku miasta, przejechać się obskurną linią metra albo wybrać na wystawę poświęconą modowemu gigantowi – Louis Vuitton. Dlatego Paryż zostawiam na później, a dziś wyskakujemy na spokojną i tajemniczą Wyspę Św. Małgorzaty.

IMG_9131

O wyspie dowiedziałem się, kiedy pierwszy raz podróżowałem wzdłuż francuskiego wybrzeża. Nigdy wcześniej (tu właśnie pojawia się element mojej delikatnej geograficznej i bardzo niedelikatnej historycznej ignorancji) nie słyszałem o tym miejscu. A jeśli chodzi o Mężczyznę w Żelaznej Masce (bo i z nim związana jest historia wyspy), to słyszałem jedynie o filmie z 1998 roku, z ówczesnym bożyszczem nastolatek, zdobywcą tegorocznego Oscara – Leonardo DiCaprio.

IMG_9132

Wyspa jest maluteńka. Ma około trzech kilometrów długości i znajduje się na Francuskiej Riwierze, niedaleko osławionego przez filmowy festiwal Cannes. Można się tam dostać promem, który na miejsce dociera w około piętnaście minut. Najważniejszym zabytkiem na Wyspie jest Fort Royal, w którym przetrzymywany był w XVII wieku Mężczyzna w Żelaznej Masce. Więzienie zostało zamknięte w XX wieku. Fort Royal został obecnie przerobiony na Muzeum Morza. Nieopodal znajduje się mały cmentarz dla poległych francuskich żołnierzy.

IMG_9135

Wioska usytuowana na wyspie jest równie maleńka jak ona sama. Liczy około dwudziestu zabudowań (nie licząc oczywiście Fort Royal), które głównie składają się z rybackich chat, małego portu i kilku miejsc, które oferują turystom coś do zjedzenia i wypicia. Dla mnie największym zaskoczeniem było to, że na całej wyspie panuje całkowity zakaz palenia papierosów. Sam jestem bardzo daleki od trucia swojego organizmu nikotyną, więc tym bardziej mnie to ucieszyło.

IMG_9134

Wyspę opuszczałem w poczuciu niezwykłej mocy i tajemnicy. Jest to jedno z tych miejsc, które mają w sobie dziwny magnetyzm, niczym wyspa z serialu „Lost. To także jedno z tych miejsc, do których raczej nie wrócę. Niech pozostanie w mojej pamięci takie jakim je zapamiętałem.

Dare to dream!

Podobne artykuły