Życie trzeba przeżyć, a nie przeczekać. Kuba, część IV

Kuba. Miejsce, które rozkochało mnie w sobie od pierwszego wejrzenia. Kiedy poprzednim razem zabrałem Was na Kubę, wspólnie kręciliśmy się po Hawanie śladami Hemingwaya. Odwiedziliśmy też Hotel Nacional de Cuba. Dziś zabieram Was w dwa miejsca. Jedno, które na pewno spodobałoby się Hemingwayowi (podobało się i mnie!) – Muzeum Rumu Havana Club. Drugie, to wyjątkowy ogród, w którym spokój odnalazłby każdy, kto kocha zieleń.

img_9517

Niebo nad Kubą było rozpalone do czerwoności od słońca. Poranek był niezwykle ciepły i przyjemny. Ruszyliśmy w podróż do rezerwatu Sierra del Rosario Biosphere Reserver, gdzie znajduje się ogród wypełniony różnymi odmianami roślin. Zieleń rozciąga się na ponad trzydziestu pięciu tysiącach metrów kwadratowych.

img_9518

Popołudnie w Hawanie sprzyjało wędrówkom po krętych uliczkach, a niedosyt po poprzednich wizytach w miejscach, w których bywał Hemingway, spotęgował chęć zobaczenia Muzeum Rumu Havana Club. A gdy dowiedziałem się, że pod koniec zwiedzania można skosztować różnych rodzajów rumu, nie trzeba było mnie długo namawiać.

img_2464

Produkcję rumu Havana Club rozpoczęto w 1934 roku, a w 1960 marka stała się własnością państwa. Rum sprzedawano wtedy na rynki zagraniczne, głównie do Związku Radzieckiego oraz Wschodniej Europy.

SONY DSC

El Museo del Ron Havana Club znajduje się na Avenida del Puerto 262 w Hawanie. Wycieczka po muzeum jest niesamowicie interesująca (chociaż i tak wszyscy czekają na możliwość degustacji). Przenosimy się w czasy, gdy rum produkowano w wielkich beczkach, składowanych w starych magazynach. Dla mnie, główną atrakcją była ogromna makieta, na której wybudowano fabrykę, tory, po których pociągi dowoziły składniki potrzebne do produkcji rumu i magazyny. Całość wybudowano z dbałością o najmniejsze szczegóły, dzięki czemu było można poczuć niezwykłą atmosferę tego miejsca.

SONY DSC

Wycieczka zakończyła się, tak jak obiecywano, degustacją różnych rodzajów Havana Club. A gdy w głowie zaczęło szumieć ruszyłem dalej, na spacer uliczkami Hawany, gdzie można zobaczyć jak żyją lokalni mieszkańcy, na czym spędzają czas i czy tak naprawdę mają co kupić za kartki w małych sklepikach. O tym następnym razem…

SONY DSC

Dare to dream!

Podobne artykuły