Życie trzeba przeżyć, a nie przeczekać. Kuba cz. III

Ernest Hemingway. Zdobywca Nagrody Pulitzera i Nagrody Nobla. Amerykański pisarz i dziennikarz. Na jego cześć nazwano planetoidę odkrytą w 1978 roku. Znienawidzony przez większość z nas za „Starego człowieka i morze”. Kochany za fakt, że był czterokrotnie żonaty, podróżował po całym świecie i, niemal ze stuprocentową pewnością mogę powiedzieć, pił wszędzie od Madrytu, przez Mediolan i Paryż, na Kubie kończąc. Mieszkał również w Toronto (to gdzieś niedaleko Bydgoszczy?), Chicago, Key West czy Idaho. W jednym z poprzednich wpisów na temat Kuby wspominałem Wam o wiecznie żywym duchu tego wyjątkowego człowieka, który nadal błąka się po ulicach Hawany.

Kuba
Fot. Piotr Sternal

Kubańczycy z legendy Hemingwaya wycisnęli (i nadal wyciskają), co się da. Podczas mojego pobytu w Hawanie miałem przyjemność odwiedzić cztery miejsca, w których Hemingway bywał, a przede wszystkim pijał (ale też pisał). Gdy wszystkie historyczne fakty zostały opowiedziane, udałem się w podróż śladami autora. O Hotelu Nacional de Cuba już wspominałem. Możecie o nim przeczytać tutaj.

Kuba
Fot. Piotr Sternal

Popołudnie sprzyjało temu, by znów pić na Kubie. Niestety (lub stety) jest to jedno z tych miejsc, gdzie pić trzeba. Niezliczone liczby drinków z rumem: moje ukochane Cuba Libre na czarnym rumie, Pina Coladę czy po prostu rum z kosteczką lodu. Starym, rozpadającym się autem, jakich jest wiele na ulicach Hawany, wybrałem się w trzy kolejne miejsca związane z Hemingwayem, a jako eksbarman nie mogłem sobie odmówić tego, by spróbować lokalnych specjałów.

Kuba
Fot. Piotr Sternal
Kuba
Fot. Piotr Sternal

Hotel Ambos Mudnos znajduje się w ścisłym centrum miasta. To między innymi tu, w pokoju numer 511, Hemingway spędzał czas, pisał i odpoczywał po nocach zakrapianych alkoholem. Obecnie pokój 511 przerobiony został na swoiste minimuzeum, w którym znajdziemy maszynę do pisania, wzmianki o autorze ze starych gazet. Do apartamentu można dostać się na dwa sposoby: starą windą lub schodami. Ja wybrałem schody, by chłonąć atmosferę hotelu. Hotele są jednymi z moich absolutnie ulubionych miejsc. Ale o tym innym razem.

Podobne artykuły